Witam, że tak powiem na wstępie - bo temat dzisiaj nieco trudny.
Niecały rok temu napisałam własną analizę "Igrzysk śmierci", w której wyjaśniałam, czym mianowicie się ona różni od innych popularnych powieści dla młodzieży.
Z książki Suzanne Collins nauczyłam się - poza tym, na czym polega manipulowanie społecznością i tak dalej - doceniać życie. Po prostu. Pamiętam, jak ogromne wrażenie zrobił na mnie w sumie prosty opis tego, jak wygląda życie w Dystrykcie Dwunastym. Głód, nędza, brud i codzienna walka o przetrwanie. Do tego dochodzi wszechobecna propaganda Kapitolu, wmawianie ludziom, że to wszystko dla ich dobra.
A teraz wyobraźcie sobie, że coś takiego dzieje się naprawdę.
O Yeonmi Park dowiedziałam się stosunkowo niedawno za pośrednictwem reportażu stworzonego przez grupę reporterów-amatorów na YouTubie. Filmik - choć krótki - na jakiś czas wydrążył swego rodzaju dziurę w mojej świadomości; sprawił, że chciałam wiedzieć więcej. Pewnie się spodziewacie, że kiedy zobaczyłam książkę autorstwa Yeonmi w księgarni, to w ogóle się nie zastanawiałam.
Myśleliście kiedyś, jak to jest, żyć w takim miejscu jak Korea Północna? Ha, jaka tam Korea - w oczach mieszkańców to Joseon - państwo idealne, pierwotne królestwo Korei, jedyne i prawdziwe, którym rządzi od trzech pokoleń ród Kimów. No, i do tego są światową potęgą gospodarczą.
Taki obraz autorka książki znała od dziecka. To, co kreowała szkoła i media kłóciło się jednak z tym, z czym codzienne musiała się stykać na ulicach - począwszy od bezdomnych sierot, a skończywszy na regularnie odnajdywanych, na wpół rozłożonych trupach...
Umiecie sobie wyobrazić życie w kraju, w którym państwo wie o was praktycznie wszystko i decyduje o niemal wszystkim w waszym życiu - włączając to, na jakie studia macie pójść...
...a religię zastępuje kult polityków?
A czy uwierzylibyście, że praktycznie jeszcze do 2008 roku w Chinach kwitł handel niewolnikami?
Od dawna żadna książka nie trzymała mnie w takim napięciu - nawet niedawno zrecenzowana Czerwień Rubinu. Być może to dlatego, że wszystkie wydarzenia tutaj opisane są prawdziwe, a raczej większość z nich. Słyszałam co nieco, że Yeonmi jest oskarżana o ubarwianie swojej historii. Czy tak jest - tego nie wykluczam. Nie zmienia to jednak faktu, że sama opowieść daje do myślenia. Właśnie, do myślenia. Przedstawiam Wam mój ulubiony cytat z całej książki:
Przeżyć to jedna z tych książek, po których nie mogłam zasnąć. Pomimo tego, że skończyłam ją czytać parę dni temu, nie mogę ot tak wymazać jej z pamięci.Nigdy nie przypuszczałam, że wolność jest taka okrutna i trudna. Do tej chwili sądziłam, że wolność polega na tym, że można nosić dżinsy i oglądać każdy film, na jaki ma się ochotę bez obawy aresztowania. Teraz zrozumiałam, że przez cały czas trzeba myśleć - a to jest wyczerpujące.
Po prostu nie mogę.
